Tadeusz Golonka wniósł cenny wkład w moje rozumienie roli doradcy biznesowego. Chciałbym zwrócić uwagę na 4 kluczowe elementy:
Wartość dodana dla Klienta
Tadek dbał o to, aby nasze usługi wnosiły konkretne korzyści dla Klienta. Podczas dyskusji o potencjalnych projektach, zawsze starał się odnieść do rzeczywistych celów biznesowych i odpowiedzialności Klienta. Jeżeli nie dostrzegał wartości dodanej, zdecydowanie optował za zmianą oferty dla Klienta lub nawet odstąpienie od jej formułowania. Ta postawa sprzyjała budowaniu długoterminowych relacji z Klientami, opartymi na zaufaniu.
Agile w projektach doradczych
Był zwolennikiem "małych kroków". Nie próbował przekonać Klienta do dużych projektów szkoleniowych, doradczych czy coachingowych bez wcześniejszego upewnienia się, że potrafimy dostarczyć wartość dodaną i nawiązać skuteczną komunikacją z Klientem. Był pomysłodawcą takich koncepcji BPD jak: "sesja zerowa", "miniprojekt pilotażowy", "whiteboard session".
Aktywne słuchanie
W wielu sprawach miał własną opinię, często odbiegającą od stereotypów. Jednak nie narzucał jej, zanim nie wysłuchał uważnie pomysłów i argumentów współpracowników. Zadawał oryginalne i prowokujące pytania, sporządzał notatki i parafrazował wypowiedzi.
Inicjatywa i zaangażowanie
Gdy pojawiał się impas, potrafił wziąć odpowiedzialność za efekty konkretnego spotkania biznesowego. Byłem świadkiem sytuacji, gdy wkraczał na "terytorium" Klienta i jako nieformalny interim manager formułował listę zadań i delegował je uczestnikom. Miał genialne wyczucie, kiedy odpowiedzialny doradca powinien przejść od fazy coachingu do aktywnego działania dla dobra Klienta.
Jutro minie 7 tygodni od tragicznej śmierci Tadeusza Golonki. Współpracowałem z Tadkiem bardzo intensywnie przez ostatnich 10 lat. Wspólnie z Jurkiem Kołodziejem stworzyliśmy BPD sp. z o. o. (Business Potential Discovery). Zobacz też pożegnanie wygłoszone przez Jurka.
poniedziałek, 21 lipca 2014
środa, 21 maja 2014
Z kim uzgadniać cele coachingu?
Odpowiedź wydaje się oczywista, ale zdarzają się różne
sytuacje.
Rozpoczęcie cyklu sesji executive coaching powinno być
poprzedzone uzgodnieniem celu całego procesu. Nie są to raczej cele w
kategoriach biznesowych (SMART). Definiujemy pewien pożądany stan, do którego
dążymy lub listę problemów, dla których będziemy szukać rozwiązań.
W dużych przedsiębiorstwach spotykam się czasem z
oczekiwaniem, aby zainicjować proces coachingowy spotkaniem w "3":
coach, coachowany oraz jego przełożony (niekiedy również partner HR). Celem
takiego spotkania ma być właśnie wspólne uzgodnienie celów.
Moim zdaniem, takie postępowanie jest niewłaściwe.
Coaching jest narzędziem wspomagającym rozwój dojrzałych i odpowiedzialnych
managerów. Sponsor coachingu powinien mieć zaufanie do coachowanego, że
właściwie (i z korzyścią dla Firmy) zdefiniuje cele i zakres współpracy z
coachem.
Niewątpliwie sesje coachingowe powinny być poprzedzone
wspólną analizą potrzeb przez szefa, korzystającego managera czy dział HR.
Jedynym jednak wyrazicielem tych potrzeb i oczekiwań wobec coacha powinien być
sam coachowany. Dodatkowo, konieczną (i stosowaną przeze mnie praktyką) jest
odbycie pierwszej sesji coachingowej 1x1 jako niezobowiązującej próby.
Odradzam umawianie takich spotkań w "3",
paradoksalnie mogą negatywnie wpłynąć na efektywność coachingu, poprzez ryzyko
niepełnego "otwarcia się" coachowanego. Jak w życiu, mogą być
wyjątki, gdy np. coachowany sam występuje z taką inicjatywą.
wtorek, 13 maja 2014
Skąd się biorą liderzy?
K: Radzę sobie z kierowaniem zespołem, ale
chciałbym być prawdziwym liderem - przywódcą. Jak myślisz, czy to możliwe? Czy
nadaję się na lidera?
C: To zależy; jak rozumiesz przywództwo?
K: Lider ma wizję i potrafi pociągnąć za sobą ludzi, aby
ją urzeczywistnić. Posiada autorytet, który sprawia, że ludzie wierzą w sukces,
są zmotywowani, cieszy ich wspólna praca. Czy to dobra definicja?
C: Jest wiele definicji sformułowanych przez znawców
tematu. Istotne jest, że dostrzegasz różnicę pomiędzy sprawnym zarządzaniem,
które jest zawsze warunkiem koniecznym efektywności w biznesie, a czymś więcej,
określanym jako "przywództwo". Poza tym Twoja definicja jesz
szczególnie cenna, bo jest ... Twoja. Dlaczego masz wątpliwości, czy się
nadajesz?
K: Wydaje mi się, że przywódca powinien mieć pewne szczególne cechy charakteru, pociągającą osobowość. Nie wiem, czy mam to
"coś".
C: Jakie to są cechy?
K: Przebojowość, pewność siebie, szybkość działania.
C: Załóżmy przez chwilę, że wymienione przez Ciebie
atrybuty opisują w pełni konieczne cechy lidera. Jakie są zagrożenia związane z
taką osobowością?
K: ... Może być zbyt apodyktyczny i traktować ludzi
przedmiotowo. Chyba rzeczywiście powinien również umieć słuchać ludzi i budować
partnerskie relacje.
C: Przyznasz, że to jednak dość odległe preferencje
osobowościowe?
K: Fakt...
C: A zatem, konkretny rodzaj osobowości prawdopodobnie nie determinuje
tego, czy ktoś się nadaje na przywódcę czy nie. Wróćmy do Twojej definicji
przywództwa - wymieniłeś wizję, autorytet, wiarę w sukces, motywację i pracę
zespołową. Od czego należy zacząć?
K: Zdecydowanie od Wizji, bo ona wyznacza kierunek.
C: Masz taką Wizję dla Twojej organizacji?
K: Mam pewne wyobrażenia i pomysły, ale jeszcze nie
nazwałbym tego Wizją.
C: No to zacznijmy od zdefiniowania Waszej Wizji...
cdn...
wtorek, 6 maja 2014
wyniki vs kompetencje
Coraz więcej
przedsiębiorstw
stosuje profesjonalne metody oceny kompetencji pracowników: wewnętrzny
system ocen, ośrodki
oceny i rozwoju (AC/DC), metoda 360 st. i inne. Ostatnio w rozmowie podsumowującej projekt oceny
grupy pracowników
(Development Center) ich manager zapytał:
"Co zrobić,
gdy ocena kompetencji pracownika jest relatywnie bardzo niska, ale osiągane wyniki są więcej niż zadowalające? Jaką informację zwrotną przekazać pracownikowi?".
Przeprowadziliśmy
długą dyskusję (w kontekście konkretnej sytuacji w zespole), a konkluzję można zamknąć w kilku punktach:
- Wyniki są najważniejsze, to one decydują o ostatecznej ocenie wartości pracownika dla naszego biznesu
- Musimy mieć jednak pewność, że cele biznesowe są właściwie zdefiniowane (są rentowne w relacji do kosztów stanowiska pracy i skorelowane z celami współpracowników)
- Dzięki rozwojowi kompetencji pracownik może osiągać jeszcze lepsze wyniki od dotychczasowych (uwalniamy potencjał)
- Brak kompetencji może skutkować tymczasowością i wyników (nie będą powtarzalne)
- Informacja zwrotna po obiektywnej ocenie kompetencji powinna być wypracowana wspólnie - poprzez dialog przełożonego z podwładnym. Mam tu na myśli podejście coachingowe, w którym manager motywuje pracownika do refleksji nad sytuacją oraz deklaruje pomoc w rozwoju umiejętności, które wspólnie uznają za kluczowe.
Etykiety:
AC/DC,
feedback,
informacja zwrotna,
ośrodek oceny i rozwoju
piątek, 2 maja 2014
Przywództwo błękitnego oceanu
W 2005 roku ukazał
się bestseller "Strategia błękitnego oceanu" ("Blue ocean
Strategy") autorstwa W. Chan Kim i Renee Mauborgne. W ostatnich latach oboje
profesorzy INSEAD przeprowadzili własne badania naukowe nad współczesnym przywództwem
w biznesie. Efektem ich pracy jest publikacja "Blue Ocean
Leadership", którą można przeczytać w najnowszym majowym numerze Harvard
Business Review (wersja oryginalna).
W książce "Blue ocean Strategy" poświęconej budowaniu strategii marketingowej, autorzy podzielili rynek
na "konsumentów" (potrzebujących i kupujących nasze produkty i usługi
lub ich substytuty) oraz "niekonsumentów" (nie posiadających potrzeb,
które mogłyby zostać zaspokojone przez naszą ofertę). Podobną koncepcję przedstawili w odniesieniu
do przywództwa w organizacji. Rolę "niekonsumentów" w przedsiębiorstwie
grają pracownicy, którzy "nie kupują" liderów, nie podążają za nimi,
czasem wręcz torpedują inicjatywy liderów.
W dotychczasowych
modelach przywództwa kładziono nacisk na osobowość, wartości i styl lidera.
Chan Kim i Mauborgne nie kwestionują takiego podejścia, ale proponują szybszą i
bardziej skuteczną drogę do wyzwolenia motywacji i autentycznego zaangażowania
pracowników: poprzez kontrolowaną zmianę zachowania lidera, przejawiającą się konkretnymi
działaniami i czynnościami podejmowanymi wobec otoczenia.
Model budowania
przywództwa "błękitnego oceanu" zawiera 4 etapy:
- Badanie obecnego sposobu pracy lidera (w jakie działania inwestuje swój czas)
- Badanie oczekiwań "klientów" (= pracowników i współpracowników)
- Wybór docelowego modelu działania przez lidera (niekoniecznie w pełni zgodnego z oczekiwaniami!)
- Wdrożenie
Porównanie stylu działania rzeczywistego i oczekiwanego jest
wizualizowane poprzez wykresy podobne jak przy analizie konkurencyjności w
"Strategii błękitnego oceanu" (canvas - por. powyższy wykres, własność Harvard Business Review).
W trzecim etapie
tworzy się listę działań i aktywności liderów w 4 kategoriach:
- Aktywności, które należy wyeliminować (uznane za niewłaściwe)
- Aktywności, które należy zredukować (nie priorytetowe, którym należy poświęcać mniej czasu niż dotychczas)
- Aktywności, które należy kontynuować
- Aktywności, nowe które należy podjąć
Oczywiście, powyższe
kategorie będą się różniły zależnie od pozycji lidera w organizacji (inaczej na
liniowym stanowisku kierowniczym i inaczej w zarządzie)
Ciekawe,
praktyczne - mnie bardzo się podoba takie podejście!
niedziela, 13 kwietnia 2014
Jak zacząć coaching pracowników?
Mój
Klient (coachee) powiedział, że chciałby prowadzić sesje coachingowe
swoich kierowników.
Uważa coaching
za bardzo skuteczne narzędzie
zarówno
motywacyjne jak i rozwijające
unikalne umiejętności. Obawiał się jednak, że nie będzie wiarygodnym
coachem dla nich. Przecież,
oprócz naszych
spotkań, nie
odbył żadnych
szkoleń w tym
zakresie. Wbrew pozorom, początki
są bardzo
proste. Wystarczy od jutra stosować
3 poniższe
zasady.
1.
Bądź sobą! Bycie coachem dla
podwładnych
nie jest kolejną rolą do odegrania, lecz
trwałym stylem
działania, który jest widoczny
podczas każdej
okazji: delegowania celów
i zadań,
szkolenia, egzekwowania wykonania, udzielania informacji zwrotnej.
2.
Nie spiesz się!
Podczas indywidualnej rozmowy z pracownikiem, zanim podejmiesz decyzję lub wyrazisz opinię, zadaj kilka pytań i uważnie wysłuchaj odpowiedzi.
Pozwolą Ci się zorientować, jaki jest poziom
motywacji i umiejętności pracownika w
kontekście
tematu rozmowy. Jeżeli
sprawa jest prosta (np. delegowanie rutynowego zadania), to zajmie to tylko
kilka minut; jeżeli
poważniejsza
(rozwiązanie
istotnego problemu lub delegowanie projektu), to tym bardziej warto - dzięki temu zmniejszamy
ryzyko decyzji.
3.
Bądź dostępny! Pracownicy
powinni mieć możliwość konsultowania z
Tobą sposobów pracy. Ale,
uwaga! Nie udzielaj rad przedwcześnie,
tylko pamiętaj
o p. 2.
To są podstawy
tzw. coachingu sytuacyjnego, odkrywającego
potencjał ludzi
w codziennych sytuacjach. Od tego rozpoczyna się budowanie własnego stylu
przywództwa.
Jakie pytania zadawać
w ramach zasady nr 2? Jeżeli
ktoś z
czytelników
jest zainteresowany, chętnie
podzielę się swoim doświadczeniem w
kolejnych postach. Proszę
o ewentualne komentarze. Zachęcam
także do
indywidualnego kontaktu.
Oczywiście,
istnieją bardzo
zaawansowane narzędzia
stosowane przez profesjonalnych coachów,
zorientowane na systematyczny rozwój
osobisty. Ale zacznij od 3 zasad.
piątek, 4 kwietnia 2014
Podróż w nieznane
Charakterystyczną
cechą coachingu
jest to, że osoba korzystająca ze wsparcia coacha silnie odczuwa potrzebę
zmian, ale nie jest pewna w jakim kierunku powinna zmierzać i w jaki sposób. Sesje
coachingowe doprowadzają
nieraz do zaskakujących
rezultatów.
Oto przykład
sprzed kilku lat:
Wybitny specjalista zyskał
uznanie w korporacji, czego potwierdzeniem były kolejne awanse, najpierw na pozycję szefa ważnego projektu, następnie na dość wysokie
kierownicze stanowisko. Zdawał
sobie sprawę,
że kierowanie
dużym zespołem wymaga nowych
kompetencji i uzyskał
potrzebne wsparcie ze strony działu
HR: najpierw zaawansowane szkolenia menedżerskie, a następnie
cykl sesji coachingowych, które
miały pomóc wykształcić własny styl przywództwa.
Zaproponowano mi przeprowadzenie cyklu sesji coachingowych a zainteresowany
zaakceptował moją osobę. Przywództwo musi opierać się na mocnych
podstawach - być emanacją osobowości, wartości i mocnych stron lidera.
Spotkania coachingowe pozwoliły zbudować
wyższą samoświadomość oraz zweryfikować wyobrażenia o własnym rozwoju zawodowym i osobistym. Doszedł
do wniosku, że
nie czuje się komfortowo
w dotychczasowej kulturze organizacyjnej.
Osiągnął sukces, ale to
nie jest to... Na tej podstawie zbudował indywidualny plan rozwoju oraz
zdecydował się ... odejść z firmy i
zainicjować własną działalność biznesową. Dzięki
temu może, we
własnym
odczuciu, w pełni
realizować swoje
pasje zawodowe i jest gotowy wziąć
odpowiedzialność
za rezultaty.
Miałem
obawy, jak zareaguje na te decyzje sponsor projektu. Wprawdzie coach pozostaje
zawsze w ukryciu a zainteresowany sam podejmuje i komunikuje decyzje, ale
jednak...
Dyrektor HR doszedł do wniosku, że być może została przyspieszona
decyzja, która
i tak była
nieuchronna.
Coaching bywa ryzykowny dla niektórych
interesariuszy. Trzeba pamiętać, że głównym beneficjentem
i decydentem jest sam coachowany i nikt inny. Coach musi działać w jego interesie.
A jednak warto być sponsorem
coachingu dla kluczowych pracowników. Stwarza on wielką szansę, że będą oni wykonywać swoje zadania
bardziej efektywnie i z większą motywacją.
W opisanej sytuacji był "happy
end": korporacja współpracuje
z byłym
dyrektorem, zlecając
jego firmie specjalistyczne projekty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)





